Michał Matyas

Prywatny blog webdevelopera traktujący o tworzeniu i projektowaniu stron i serwisów internetowych.

Garść porad dla osób pracujących w domu

Wpis ten pojawił się poprzednio na Nerdblog.pl

Wpis ten dedykuję przede wszystkim osobom, które dopiero zaczynają szeroko pojęty freelancing, a nie starym wyjadaczom, dla których to o czym piszę będzie oczywiste. Więcej na ten temat znajdziecie również na blogu Marcina Kosedowskiego.

Pracuj w określonych godzinach

Być może dużo osób potrafi usiąść o dowolnej porze i zatopić się w wirze pracy, ale ja nie. Bardzo często zdarzało się, że gdy miałem już usiąść do roboty, stwierdzałem, że jestem zmęczony, nie mam ochoty, albo jest coś ciekawszego - pełna prokrastynacja w akcji

Najprościej jest temu zaradzić ustalając określone godziny pracy i przyzwyczajając się do nich. Na przykład ustalamy sobie: usiądę sobie do pracy o 10, zejdę o 18 i tak robimy. Nie pracujemy od 10:15, “bo jeszcze kawka i papierosek”, ani nie kończymy o 2 w nocy “bo mi się dobrze siedziało”, bo następnego dnia będziemy niewyspani, rozdrażnieni i nieproduktywni. A skoro już o tym mowa:

Wysypiaj się cholero!

Panowie z 37signals ujęli to dobrze - brak snu nie jest powodem do dumy i mówię to jako zapalony kofeinowiec

Zdarzały mi się już ekstremalne sytuacje gdy przez trzy dni pod rząd pracowałem od 9 do 6 (imówimy tutaj o godzinach porannych), ale te trzy dni odsypiałem potem przez dwa tygodnie. Jednorazowy performance boost w postaci nieprzespanej nocy zawsze potem wychodzi, a jeśli mamy pisać jakiś projekt, którego przez jedną noc nie skończymy to jest to najgorsze z możliwych rozwiązanie. Następnego dnia człowiek często jest wypruty z sił i musi wspomagać się dużymi dawkami kofeiny, co z kolei zabija kreatywność.

Dla nieprzespanych nocy jest tylko jedna dyspensa - jeśli projekt, który robimy możemy skończyć tego samego dnia, a potem mamy jakiś okres wolnego. Przykładowo jeśli w piątek dokończymy projekt o 4 nad ranem, ale potem przez sobotę i niedzielę nie tykamy się pracy. Inne sytuacje: deadline, dobrze mi się pisało itd. nie są wytłumaczeniem. O właśnie, deadline:

Dziel pracę na mniejsze części

Może to się wydawać śmieszne, ale stawiaj sobie małe cele na każdy dzień, np. dzisiaj zrobię obsługę użytkowników, albo dziś dokończę frontend. Nie zaczynaj pisać wszystkiego po trochu, bo się zajedziesz, a oprócz tego dojdzie do sytuacji, gdy nie będzie wiadomo co właściwie zrobić najpierw. Poza tym jeśli będziesz myśleć w kategorii mam zlecenie do zrobienia, to 3/4 czasu spędzisz opieprzając się, a 1/4 zapieprzając jak głupi, żeby nadrobić terminy - nie mów, że nie, już ja znam te historie ;).

Dzielenie czasu na mniejsze fragmenty pozwala skupić się na tym co ważne i rozdzielić pracę na pełen okres czasu, a nie na ostatnie 5 minut przed deadlinem.

Ubierz się odpowiednio

Może to wydawać się dziwne, ale ubiór w pracy również ma znaczenie. Jeśli będziemy siedzieć jedynie w bieliźnie to i podejście do pracy będzie olewackie. Najlepiej ubrać się w coś wygodnego, ale stonowanego, nawet jeśli siedzmy w domu i nikogo nie ma. Nie można się rozpraszać nad własnym wyglądem, cokolwiek by to nie oznaczało w tym przypadku. Poza tym dobre jeansy i koszulka czy bluza uchronią nas (chociaż niestety nie siebie) jeśli wyleje nam się jakiś napój (i lepiej, żeby to był zimny Sprite niż gorąca kawa - szybciej zmienia się ubranie niż się kąpie ;)

Przygotuj stanowisko pracy

To może wydawać się oczywiste i w ogóle, ale i tak o tym wspomnę - nigdy, przenigdy nie pracuj z laptopem w łóżku. Łóżko = nie. Jest cieplutkie, mięciutkie, wygodniutkie i cudownie nieproduktywne. Fakt, że piszę tą notkę w łóżku jest najlepszym na to dowodem, bo miałem iść się wykąpać i zacząć pracować.

Przede wszystkim najważniejsze jest krzesło. Nie słuchaj purystów i porządnisiów mówiących, że najpierw trzeba posprzątać bałagan - i tak gapisz się w monitor 95% czasu, a potem wychodzisz z pokoju na toaletę, kawę czy papierosa. Wygodne, miękkie krzesło, po którym nie będą boleć cię wszędzie plecy. Może to być też fotel, w końcu pracujesz w domu, grunt, żeby było ci wygodnie. A skoro o wygodzie mowa, to dość kontrowersyjnie:

Chrzań laptopa

Tutaj będzie ciężko. Wszyscy mają swoje ukochane HP-ki, Asusy, Acery czy Macbooki. Przecież one są strasznie wygodne, mobilne, wszędzie można pracować, można go położyć na kanapie i usiąść na fotelu, prawda?

Błąd. Klawiatura w pracy powinna być wygodna i ergonomiczna. W laptopach jest to nierealne, bo trzeba ją jakoś upchnąć na prostokącie na płaskiej powierzchni. Palce bolą, touchpad drażni, gdy zahaczymy o niego palcami, a już w ogóle próba robienia czegoś poza przesuwaniem okienek touchpadem jest z góry skazana na klęskę.

Jeśli już musisz korzystać z laptopa, zainwestuj w osobną dobrą klawiaturę, wygodną, najlepiej wieloprzyciskową mysz i monitor, co najmniej 24”. Nawiasem mówiąc - kto kupuje laptopa z błyszczącą matrycą i oczekuje od niego mobilnej pracy? Wychodząc na zewnątrz na takim sprzęcie nic potem nie widać, tylko refleksy światła.

Rób sobie przerwy w pracy

Niektórym osobom może się wydawać, że jak już wpadną w coding rage to koniec - nie mogą być oderwane, bo już nie wrócą do pracy. To nie jest prawda. Przerwy są konieczne, żeby zachować zdrowie umysłu i odpocząć od kodu. Wstań na chwilę. Rozprostuj kości, odchyl się do tyłu i posłuchaj jak ci kręgosłup pracuje. Idź do kuchni, zaparz wodę, zrób sobie dobrej herbaty (żeby odpocząć od kofeiny i nie dostać wrzodów żołądka), w trakcie gotowania idź do łazienki albo zrób sobie kanapkę. Daj odpocząć umysłowi, a po powrocie zauważysz zwiększenie obrotów. Czasami podczas takiej przerwy można świetnie uporządkować sobie umysł i znaleźć rozwiązanie problemów, które podczas siedzenia przy komputerze wydawały się trudne.

Wyłącz komunikator

Czasami IM jest potrzebny do pracy, bo musimy komunikować się z współpracownikami, prawda? Prawda?

Nie. Jeśli jest to Jabber czy GG, wyłącz w cholerę i przestaw się na Skype. Nie rozmawiaj z więcej niż jedną osobą równocześnie. Nie czytaj przy tym wpisów z bota Joggerowego czy RSS, nie przeglądaj blipnięć, nie umawiaj się z kolegą na piwo. To rozprasza. A już najbardziej rozprasza gdy podczas sesji kodzenia gdy palce same latają na klawiaturze, nagle wyskakuje ci wkurzające okienko z kompletnie niezwiązanym pytaniem od kolegi, a już w ogóle gdy jest to pytanie z serii “Pierwsza Strona Z Google”. To potrafi zabić nawet najlepszy kod.

Jeśli wydaje ci się, że bez takiego szumu nie dasz sobie rady, pójdź na kompromis i włącz IRCa. Tam twoje zdanie nie jest kluczowe i możesz w każdej chwili w ramach odpoczynku przejrzeć o czym jest mowa i wtrącić parę słówek. Jeśli siedzisz na dobrym kanale to możesz przy okazji zadać kilka pytań dotyczących twojego kodu i uzyskać satysfakcjonujące odpowiedzi. Z drugiej strony nie przesadzaj z tym siedzeniem, bo znów zabijesz produktywność. Najważniejsza jest równowaga.

O wiele więcej dobrych rad na temat pracy w freelancingu lub małej firmie znajdziecie w gorąco polecanej przeze mnie książce autorstwa wcześniej już wspomnianych panów z 37signals — Getting Real. Dostępna jest za darmo w formie HTMLowej lub odpłatnie jako PDF lub prawdziwa książka.

More Information