Wpis pojawił się poprzednio na Nerdblog.pl
Po bardzo ciepłym przyjęciu poprzedniego wpisu kontynuuję serię drobnych porad dla osób pracujących w domu. Jak zwykle ci, którzy robią w tym od dawna prawdopodobnie nie znajdą dla siebie nic nowego, ale dla początkujących może to być ciekawostka.
Zacznijmy więc od podstawowego:
To dość oczywista sprawa, ale wiele osób nagminnie o tym zapomina lub to ignoruje. Gdy zaczynałem pracę przed komputerem posiadałem stare, obrotowe, biurowe krzesło, które do tej pory stoi u mnie w pokoju jako relikt tego, czego nie powinno się używać. Powiedzmy to wprost: biurowe krzesła są złe do pracy biurowej. Są niewygodne, źle się na nich siedzi i najczęściej mają problemy ze stabilnością. Poza tym są źle zbudowane i ogólnie nieodpowiednie do spędzania na nich kilku godzin dziennie.
Jest jeszcze jedna grupa krzeseł, które są gorsze od powyższych - tzw. ‘dyrektorskie’. Duże, ciężkie, skórzane fotele bez możliwości odchylenia oparcia (ewentualnie z niewielką regulacją). Po dwóch godzinach siedzenia na takim krześle miałem ochotę wyciągnąć kręgosłup z pleców i wytłuc go o kaloryfer, żeby się rozluźnił.
Najlepszy byłby wygodny fotel, ale nie zawsze da się go upchnąć przed biurko. Osobiście mam to rozwiązane właśnie w ten sposób, ale moje siedzisko ma oparcia z drewna (podobne do tego, ale nieco niższe i z gąbki obszytej materiałem, a nie skórą). Mogę się na nim położyć lub siedzieć, co bywa bardzo wygodne.
Po raz kolejny podkreślam, że praca w łóżku jest antyproduktywna, ale jak zawsze część osób się ze mną nie zgodzi, a potem wróci do grania w Pasjansa ;)
Zdecydowanie ważnym elementem pracy jest dobry, duży monitor. Nawet jeśli stukamy tylko znaczki w dowolnym IDE, duży monitor pozwala nam przeglądać większe połacie kodu. Łatwiej jest wtedy również zmieścić więcej przydatnych narzędzi, a o edycji grafiki chyba nawet nie muszę wspominać.
W chwili obecnej jest to już raczej oczywiste, ale dla oldschoolowców mam ważny komunikat - miejscem monitora CRT jest serwerownia, piwnica albo śmietnik. Te wypalacze mózgu jak je lubię określać zabijają oczy i umysł przy pracy. Jeśli wieczorem pieką cię oczy, czujesz się ciężko lub obraz zaczyna ci się rozmazywać to znaczy, że warto poćwiczyć rzuty do kontenera za pomocą tego starego gruchota. Monitory nie są już takie drogie, jeśli nie zajmujesz się grafiką to taki używany i z drobnymi uszkodzeniami można dostać już za 200-250 zł, co i tak wychodzi znacznie taniej niż okulista za 20 lat. Jeśli z kolei zajmujesz się grafiką to raczej cienko ci idzie, skoro nadal pracujesz na tym gracie - może czas znaleźć inną pracę?
Lepiej pracuje ci się w ciemności to w niej siedź. Przygotuj się jednak na to, że zapłacisz za to dużą cenę - szybciej zmęczysz oczy, zrobisz się senny i będziesz mieć dość pracy. Dawniej uwielbiałem pracować w półmroku, teraz znacznie częściej zapalam sobie jak najlepsze światło. Pozwala to odegnać zmęczenie i niechęć, a także ułatwia pisanie na klawiaturze - nie jest ważne jak dobrze piszesz bez patrzenia, czasami ściągasz rękę z klawiatury i powrót na nią w ciemności może zabrać chwilę i wytrącić cię z równowagi.
Tutaj zaczyna się ciężki temat, zwłaszcza dla osób pracujących wiele lat przed komputerem. Może opowiem to za pomocą drobnej anegdoty: na 18 urodziny dostałem od dobrego przyjaciela (wpadnij w końcu w moje okolice, piwo już się chłodzi) ergonomiczną klawiaturę Microsoftu. Na początku się cieszyłem jak dziecko, potem zacząłem z niej korzystać i przyznaję, było ciężko. Przede wszystkim byłem cholernie przyzwyczajony do szybkiego przeskoku palca między klawiaszami T oraz Y (w tym miejscu klawiatura jest ‘załamana’). Przez dłuższy czas miałem ochotę rzucić ją gdzieś w kąt i kupić sobie nową, “normalną”, ale powstrzymywała mnie myśl o tym, że jednak przyjaciel wykosztował się na prezent, a ja taki niewdzięczny. I wiecie co? Nie żałuję. Minął już prawie rok od kiedy z niej korzystam i normalne klawiatury zaczynają być niewygodne (wyrabiam się pracując na przemian na niej i na laptopie ;)). Ręce leżą wygodniej, całość jest dużo wygodniejsza, a w ‘speedtestach’ na stronach internetowych wyciągam odrobinę większe prędkości niż na klasycznej klawiaturze (jakieś 70-80 zn/min więcej).
Skoro już mimochodem wspomniałem o klawiaturze to po raz kolejny powtórzę kontrowersyjną opinię, z którym dużo osób się nie zgadza - laptop nie nadaje się do ciągłej pracy. Właśnie ze względu na klawiature, a także konieczność garbienia się lub nienaturalnego wyciągania rąk, niezdrowej odległości oczu od monitora, a także braku normalnej myszy. Tzw. ‘gładzik’ jest nawet wygodny do przeglądania stron internetowych (zwłaszcza gdy jest to multitouch i jednym z gestów jest przesuwanie po nim w górę i w dół dwoma palcami pełniącę rolę scrolla), ale diabelnie niewygodny podczas pracy, która często wymaga machania myszą w wielu kierunkach równocześnie.
O właśnie, mysz. Gryzoń, którego często wiele osób bagatelizuje i kupuje najtańszy model z Tesco czy innego Reala. Otóż pamiętajcie: mysz to najlepszy przyjaciel informatyka! Powinna być wygodna, najlepiej z gumowym pokryciem, żeby nie ‘pływała’ po kilku godzinach w cieplejsze dni, najlepiej laserowa lub optyczna (chociaż kulkowe też często dają radę), jeśli jest dopasowana do kształtu dłoni to tym lepiej. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś jeszcze używał mysz bez scrolla, więc nawet o tym nie wspominam, ale jeśli ktoś jest na tyle szalony to niech to zmieni jak najszybciej. Przesuwanie myszy tylko po to, żeby przesunąć stronę to nawyk bardzo, ale to bardzo niewygodny ;)
Ostatnia informacja: nie kupujcie wieloprzyciskowych myszy w marketach. Sterowniki do tanich myszy najczęściej są śmiechu warte i nie pozwalają na przypisanie przyciskom dowolnych akcji. Chyba, że pracujecie na Linuksie i macie dużo czasu, wtedy można zainteresować się programem imwheel.
To jest ważne i to bardzo. Od kilku dni testuję Easy Peasy (bazowana na Ubuntu dystrybucja dla netbooków) na moim Eee PC i jestem przerażony spowolnieniem komputera. Jeśli korzystasz z jakiejś dystrybucji ‘dla zwykłych ludzi’ na starszym komputerze to do pracy zainstaluj Windowsa. Nie żartuję - komfort pracy będzie znacznie większy. Nie ma nic gorszego niż przycinający podczas pracy komputer - to antyproduktywne, denerwujące i sprawia, że mamy ochotę rzucić robotę. Najlepszym rozwiązaniem jest dedykowany, osobny komputer do pracy, który będzie odpowiednio silny, żeby uciągnąć wszystkoc o niezbędne. Części nie są już takie drogie i działający sprzęt gotowy do pracy można złożyć za kilkset złotych (napiszę kiedyś o tym), a komfort pracy w porównaniu z siedzeniem na blaszaku z 512 MB RAMu to ukojenie.
Tutaj również mała uwaga: nie pracujcie na netbooku. Kiedyś bardzo chwaliłem takie rozwiązanie, ale teraz muszę się z niego z honorem wycofać. Taki komputer bywa po prostu za wolny na to, co chcemy robić, a już w ogóle przy dystrybucjach dla ZU. Gentoo czy Arch Linux może jeszcze pozwolą na wygodną pracę (pomijając ekran, który i tak powinen być zewnętrzny skoro pracujemy na laptopie), ale i tak maszyna z 1.6 GHz procesorem z serii Intel Atom niezbyt nadaje się do czegoś więcej niż stukania na szybko kodu gdzieś na mieście, a już w ogóle jeśli chcemy korzystać z IDE. Nie ten sprzęt do tej pracy.
O ile w przypadku Windowsa aż tyle do powiedzenia nie mamy (chociaż istnieją szablony, które można nałożyć), to w przypadku Linuksa ma to już większe znaczenie. Ogólnie rzecz biorąc najważniejsza sprawa: wyłącz wszystkie upierdliwe animacje, wszystkie dodatkowe efekty i ’bajery’. Przeszkadzają ci w pracy i rozpraszają niczym Spinacz z MS Office ;). Nie potrzebujesz też cieniowanych okien, zaokrąglonych rogów i wypaśnej tapety. Naprawdę - to wszystko tylko ozdobniki, które przeszkadzają ci w pracy i spowalniają komputer, którego czasami dociska się do końca np. podczas pracy nad grafiką lub przy włączonym kompletnym środowisku testowym. Skup się na tym, co najważniejsze - jeśli masz mniejszy monitor ustawiaj wszystkie okna na pełny ekran, żeby zminimalizować ilość dodatkowych elementów. Dodaj sobie dostęp do wszystkich najczęściej stosowanych przy pracy aplikacji, ustaw sobie gdzieś w rogu widoczny zegarek, żeby móc kontrolować czas i dobierać sobie przerwy. Pamiętaj: minimalizm jest kluczem.
Piszesz krótki kod? Świetnie, notatki będzie dobry. Robisz duży projekt? Zastanów się nad jakimś IDE, albo wybierz prosty program z możliwością dodawania pluginów. Jeśsli piszesz skrypt lub program to podpowiadanie składni to nie dodatek tylko konieczność. Testujesz stronę - użyj Firefoksa. Ma Firebuga, ma Web Developera, ma nawet Add&Cookie, a przede wszystkim ma 50% rynku, pod IE i Operę dostosujesz stronę później.
To samo dotyczy grafiki - musisz stworzyć miniaturki? Wystarczy IrfanView / Imagemagick. Chcesz tylko podkręcić kontrast - znów IrfanView albo gThumb (lub jakiś odpowiednik - ja akurat ten program lubię). Musisz zrobić design - Photoshop lub GIMP. Logo? Photoshop / Designer i Inkscape . Dobieraj oprogramowanie do swoich potrzeb. Nawet jeśli masz już włączonego GIMPa to klient może się zdenerwować, jak mu powiesz, że logo kiepsko się skaluje, bo zrobiłeś je rastrowo, a nie wektorowo.
Właściwie rada ta nie dotyczy bezpośrednio środowiska pracy, ale nie wspominałem o tym przy okazji poprzedniego wpisu, więc tylko uzupełnię: pij dużo płynów podczas pracy. Woda, mleko, herbata, broń boże kawa lub energy drinki - odwadniają. Nie znam się na technicznych detalach tego jak to działa i nie będę udawał mądrzejszego niż jestem, wiem tylko, że mi to bardzo pomaga skupić się na pracy i przyjemniej mi się siedzi. Ponadto pozwala w naturalny sposób regulować czas siedzenia przed komputerem, jeśli wiesz co mam na myśli ;)